|
|
||
|
trona główna rogram istoria pokazów ojazd lub podróży arema ontakt ubskrybcja programów Bilety wstępu
|
Na andyjskich ścieżkach - Boliwia, Chile, Peru Ania i Marcin Szymczakowie 14.03.2010, niedziela, godz. 12.00 Wschód słońca zastaje nas na wysokości blisko sześciu tysięcy metrów. Mozolne podejście rozpoczęliśmy już cztery godziny wcześniej po to, by najtrudniejszą część lodowca pokonać jeszcze w nocy. Wtedy lód jest twardy, a szczeliny nie tak niebezpieczne jak w ciągu dnia. Wspinaczkę kontynuujemy przez rozległe pola penitentów, czyli tak zwanych śniegów pokutujących. Te ostatnie trzysta metrów jest najtrudniejsze. Nastromienie terenu rośnie. Asekurując się i będąc cały czas związani liną powoli zdobywamy wysokość. Wreszcie po sześciu godzinach od wyjścia z obozu położonego prawie dziewięćset metrów niżej stajemy na wierzchołku. Widoki są wprost niesamowite. Na północy dumnie góruje masyw Ancohumy, wysokiego sześciotysięcznika. Na lewo majaczą w oddali błękitne wody jeziora Titicaca, odległego od nas o dobre sto kilometrów. Patrząc dalej doskonale widać Altiplano, czyli wysokogórski płaskowyż. Widok zamyka, niezwykle rozległe obniżenie. Zdawać by się mogło, że na wyciągnięcie ręki teren gwałtownie opada o pięć tysięcy metrów. To Amazonia. Tam ruszymy następnego dnia... Malawi - mały kraj nad wielkim jeziorem Ania Liwyj i Tomek Chabior www.travelphoto.com.pl 21.03.2010, niedziela, godz. 12.00 Przemierzyliśmy Malawi z południa na północ, byliśmy w górach Mulanje, z najwyższym szczytem sięgającym 3000 m npm. Podglądaliśmy życie toczące się w wioskach nad jeziorem. Byliśmy w parku narodowym nad rzeką Shire skąd całymi dniami i nocami dochodziły pochrumkiwania hipopotamów. W końcu dotarliśmy też do Livingstonii nazwanej tak przez misjonarzy szkockich na cześć Livingstona, który jako pierwszy przybył na te tereny szerząc chrześcijaństwo i przyczyniając się do zniesienia niewolnictwa. BURKINA ma FASOn, czyli gorączka złota Sylwia i Marek Kulczykowie 28.03.2010, niedziela, godz. 12.00 Niektórym trudno uwierzyć, że taki kraj w ogóle istnieje. Tymczasem stolica Burkiny, Ouagadougou, to filmowe centrum Afryki zalane morzem rowerzystów. Tuż za miastem zaczyna się inny, wciąż ukryty dla Europejczyka świat. Tajemnicze ruiny Loropeni, mroczne labirynty domostw Lobi i cudowne szałasy Fulanów. Krajobraz ciągle się zmienia, złote wydmy ustępują zieleni rzecznych dolin, równiny ostrym, sękatym skałom pilnowanym przez sokoły.
|