Strona
główna


Program

Historia pokazów

Dojazd

Klub podróży
Jarema


Kontakt

Subskrybcja programów





Bilety wstępu
w cenie 12 zł
do nabycia w kasie kina
tel. (022)8392365
Kino WISŁA
Żoliborz
Plac Wilsona 2
(Metro Plac Wilsona)










Projekt i wykonanie
Baltazar



Na andyjskich ścieżkach - Boliwia, Chile, Peru

Ania i Marcin Szymczakowie

14.03.2010, niedziela, godz. 12.00

Wschód słońca zastaje nas na wysokości blisko sześciu tysięcy metrów. Mozolne podejście rozpoczęliśmy już cztery godziny wcześniej po to, by najtrudniejszą część lodowca pokonać jeszcze w nocy. Wtedy lód jest twardy, a szczeliny nie tak niebezpieczne jak w ciągu dnia. Wspinaczkę kontynuujemy przez rozległe pola penitentów, czyli tak zwanych śniegów pokutujących. Te ostatnie trzysta metrów jest najtrudniejsze. Nastromienie terenu rośnie. Asekurując się i będąc cały czas związani liną powoli zdobywamy wysokość. Wreszcie po sześciu godzinach od wyjścia z obozu położonego prawie dziewięćset metrów niżej stajemy na wierzchołku. Widoki są wprost niesamowite. Na północy dumnie góruje masyw Ancohumy, wysokiego sześciotysięcznika. Na lewo majaczą w oddali błękitne wody jeziora Titicaca, odległego od nas o dobre sto kilometrów. Patrząc dalej doskonale widać Altiplano, czyli wysokogórski płaskowyż. Widok zamyka, niezwykle rozległe obniżenie. Zdawać by się mogło, że na wyciągnięcie ręki teren gwałtownie opada o pięć tysięcy metrów. To Amazonia. Tam ruszymy następnego dnia...

Anna i Marcin Szymczakowie - z wykształcenia geografowie z zamiłowania fotografowie. Wspinali się w Andach, Ałtaju, Tien Szanie, górach Elburs, Alpach Japońskich, Himalajach i Pamirze. Zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Dotarli na ,Dach Świata" i pod świętą górę Kailasz dość nietypowo, z Kaszgarii. Smakowali zieloną herbatę pod Fuji, przemierzali amazońską dżunglę. Od dwóch i pół roku wędrują we trójkę - z córeczką Igą - po Omanie, Rumunii, Nowej Zelandii i Japonii. Zawsze na wyjazdy zabierają aparat fotograficzny, a plon ,bezkrwawych łowów" można ocenić w trzech niedawno wydanych albumach autorskich o Tybecie, Boliwii i Japonii oraz na www.fotografiapodroznicza.pl.

Malawi - mały kraj nad wielkim jeziorem

Ania Liwyj i Tomek Chabior www.travelphoto.com.pl

21.03.2010, niedziela, godz. 12.00

Przemierzyliśmy Malawi z południa na północ, byliśmy w górach Mulanje, z najwyższym szczytem sięgającym 3000 m npm. Podglądaliśmy życie toczące się w wioskach nad jeziorem. Byliśmy w parku narodowym nad rzeką Shire skąd całymi dniami i nocami dochodziły pochrumkiwania hipopotamów. W końcu dotarliśmy też do Livingstonii nazwanej tak przez misjonarzy szkockich na cześć Livingstona, który jako pierwszy przybył na te tereny szerząc chrześcijaństwo i przyczyniając się do zniesienia niewolnictwa.

Malawi nazywane jest też ,ciepłym sercem Afryki" nie tylko ze względu na temperatury, ale również, a może przede wszystkim, ze względu na jego mieszkańców - miłych, otwartych, zawsze uśmiechniętych.

BURKINA ma FASOn, czyli gorączka złota

Sylwia i Marek Kulczykowie

28.03.2010, niedziela, godz. 12.00

Niektórym trudno uwierzyć, że taki kraj w ogóle istnieje. Tymczasem stolica Burkiny, Ouagadougou, to filmowe centrum Afryki zalane morzem rowerzystów. Tuż za miastem zaczyna się inny, wciąż ukryty dla Europejczyka świat. Tajemnicze ruiny Loropeni, mroczne labirynty domostw Lobi i cudowne szałasy Fulanów. Krajobraz ciągle się zmienia, złote wydmy ustępują zieleni rzecznych dolin, równiny ostrym, sękatym skałom pilnowanym przez sokoły.

Z naszego samochodu wciąż ubywa części - odpadają kolejne hamulce, eksplodują akumulatory i pękają zębate przekładnie. Ale to nie problem - najważniejsze, że wszyscy są tak mili i ciekawi naszych dzieciaków, że dopuszczają nas do największych sekretów. Tak trafiamy do kopalń złota. A stamtąd na targ. Sprzedawca miętosi w dłoni srebrne talary Marii Teresy. Rozbawione kobiety z szalonymi fryzurami częstują piwem z prosa. A myśleliśmy, że tu rosną tylko orzeszki!?